Ben Aaronovitch, The Hanging Tree (2016)

Peter Grant, ethnically challenged police officer and wizard-in-training from London, does not need introduction here. I wrote about the series, Ola gently criticized then-latest instalment. In short – we like, but are not sure about the direction it’s been going lately.

21479290

One thing to add this time – audiobook is very good. Since I’m buying paper versions from the series’ beginning, I have to wait for paperbacks, to fit them all on same shelf. I hate it when publishers change format midway :/ Even within the paperback realm, most Aaronovitch’s books are published as trade paperbacks, but one in mass market format. Very annoying. Anyway, I will buy my paperback when it becomes available, so now I went to Audible and I got to say Kobna Holdbrook-Smith does a great job.

Continue reading

Perfect editions and a very good Urban Fantasy series

There are many books I want to read. There are thousands of books I’d like to HAVE. And there are some favourites. It’s not enough for me to have a well-read paperback of, say, Dune. I’m looking for a perfect version.

Well, I’m not in position to spend hundreds of credits on signed first editions. And I’m not looking for an investment. It’s just that I want to have nice looking copies of the books I love.

I got it covered, mostly. I’m just waiting for somebody (Folio? Subterranean?) to publish an ultimate edition of Zelazny’s Amber. Because ultimate Dune I already have. Arrived last week from The Folio Society.

P1020061 P1020062 P1020063 Continue reading

Vacation

Today no review – I’m on vacation :). Instead, I prepared a short list of recommended summer readings 😉

For when you have lots of time and still some inquisitiveness in you, after frying in the sun and drinking alcoholic beverages all day, or else taking care of overactive children (all in all, highly improbable, but whatever :P):

Robert A. Heinlein, The Moon is a Harsh Mistress (1966) – a classic sf tale, hard sf, with some landmark ideas of Heinlein and judged among his best works. An inexhaustible source of inspiration for literal hordes of writers and a must-read for every sf fan. Warning: demanding!

Heinlein_The Moon

Continue reading

Ben Aaronovitch, Foxglove Summer

foxglove summer
 To już piąte spotkanie z Peterem Grantem, londyńskim policjantem zadłużonym po uszy u magicznie uświadomionego Newtona. Mamy więc już całkiem niezłe rozeznanie, czym jest magia i nauka w świecie Aaronovitcha, mamy solidnie rozwinięte postacie, których część obdarzona jest wyjątkowo bogatą przeszłością, a część – w tym sam Grant – równie  niezwykle rozbudowaną rodziną. Mamy również określone oczekiwania co do kolejnej części serii – a o tym, dlaczego akurat ten fakt jest istotny, powiem za chwilę.

W Foxglove Summer, w przeciwieństwie do poprzednich części, rozgrywających się w Londynie, tym razem opuszczamy miejskie klimaty i ruszamy na angielską prowincję. Zdecydowanie odmienną od polskich realiów. Żeby zilustrować to twierdzenie, posłużę się jednym przykładem: jedyny rolnik w całej książce posiada olbrzymią, w pełni zautomatyzowaną produkcję i jest świetnie sytuowanym gejem, pozostającym w trwałym, romantycznym i publicznym związku (mowa o oświadczynach) z lokalnym policjantem.

Pojawiają się i stare, i nowe postaci, ale dominujące jest poczucie pewnej przerwy, albo też zawieszenia, głównych wątków serii. Tak jak i główny bohater, tak i autor wydaje się odpoczywać na wakacjach. Akcja toczy się niespiesznie i dotyczy tym razem spraw lokalnych, czy wręcz rodzinnych. Poziom emocji, jakie wzbudza ona u czytelnika, jest jednak zaskakująco niski – raczej na poziomie reality show niż antycznych tragedii.  Nie będę zdradzać tu fabularnych rozwiązań, napiszę jednak, że zakończenie nieco rozczarowuje i w sumie sprawia wrażenie niezwykle pospiesznie sztukowanego. Teorię tę może potwierdzać przesuwana kilkakrotnie data premiery książki.

Jest w książce kilka przyjemnych geekowych smaczków, jest też kilka zabawnych momentów, akcja meandruje wolno niczym wiejskie strumyki w lecie, a atmosfera dusznego, gorącego lata towarzyszy nam przez cały czas. Foxglove Summer niewątpliwie czyta się przyjemnie, ale czegoś jednak brak.
 

Aaronovitch przyzwyczaił nas do wysokiego poziomu swojej londyńskiej serii. W tym kontekście piąta jej część rozczarowuje. Nie trzyma poziomu poprzednich książek, nie posuwa do przodu akcji zarysowanej w pozostałych częściach, wyklucza właściwie wszystkie najważniejsze postaci drugoplanowe (Faceless Man, Leslie, Nightingale), które dają znać, że żyją, wyłącznie przy pomocy smsów i krótkich rozmów telefonicznych. Wszystko to sprawia razem, że Foxglove Summer wydaje się bardziej jakimś spin-offem serii niż jej kluczowym elementem.

Ocena: 6,5/10