Brian McClellan, The Powder Mage Trilogy (2013 – 2015)

Powder MageQ: Gunpowder mages… how cool is that?

A: It’s as cool, as it sounds, my friend 😉

Piotrek: Epicka, trzyczęściowa trylogia (co w dzisiejszych czasach wbrew pozorom nie jest oczywiste, z niejednej trylogii zrobiła się wielotomowa saga…), która chyba nie potrzebuje recenzji… wystarczy kilka haseł i zapewnienie, że nie tylko pomysł świetny, ale i wykonanie nie zawodzi.

Stary świat fantasy, gdzie królowie rządzą opierając się na magach, a pospólstwo zna swoje miejsce. Politeistyczna religia, kolejna podpora reżimu, źródła swoje ma w historycznym fakcie, że bogowie kiedyś naprawdę chodzili po ziemi. Wojsko, w którym urodzenie znaczy więcej, niż odwaga i kompetencje. Zdegenerowana arystokracja, której przedsiębiorczy stan trzeci nie chce już utrzymywać.

Zaraz zaraz… coś tu przestaje pasować. Sielski feudalizm typowego fantasy zaczyna przypominać nowożytną Francję. Parę lat przed rewolucją. Stało się to możliwe dzięki zastosowaniu przez autora rewolucyjnego konceptu rewolucji przemysłowej ;).

Dygresja – nie był pierwszy, jasne. Wszystko już było. Nawet Napoleon na smoku. Ale nie w ten sposób.

Tak więc w Adro, małym, ale postępowym królestwie, zaczynają działać potężne siły społeczne, które zderzają się z czymś, czego u nas na swojej drodze nie spotkały – król oprócz gwardii szwajcarskiej ma na swoje zawołanie magów. Magów, którzy potrafią w pojedynkę spopielić brygadę piechoty liniowej, nie tylko demonstację związkowców.

Dygresja – związki zawodowe i rewolucja! Świat McClellana ma swojego Wałęsę, o skromnych początkach, skłonnościach do ciemnych interesów i olbrzymich ambicjach politycznych.

Ok, więc – z jednej strony – awesome!

Continue reading