Connie Willis, Crosstalk (2016)

crosstalk

Connie Willis, one of the most critically acclaimed SF writers of our times, the winner of 11 Hugo Awards and 7 Nebula Awards, the 28th SFWA Grand Master… The list goes on and on. We’ve reviewed some of her works before on Re-enchantment – Blackout/All Clear and Passage; we’ve read many more – and here a really big shout goes to To Say Nothing Of The Dog, which to this day remains my favorite Connie Willis novel.

So, Crosstalk; the newest Willis’ novel, in her own words, is:

about telepathy–and our overly communicating world. It’s also about helicopter mothers, social media, Joan of Arc, sugared cereals, Bridey Murphy, online dating, zombie movies, Victorian novels, and those annoying songs you get stuck in your head and can’t get rid of!

(More of Willis’ thoughts on Crosstalk here.)

It sounded like fun – and besides, Willis always writes greatly enjoyable novels – at least from my limited experience :). Telepathy and Irish, a touch of Powers’ penchant for conspiracy theories, contemporary covens and a bit of light-hearted satire on our over-social-medialized world… If every ingredient is tasty, then, logically, the dish you prepare from them should be tasty too, right? Not.

Continue reading

Connie Willis, Blackout/All Clear (2010)

Blackout UKHave I mentioned Connie Willis before? Yea, I have, three times already :D. The most awarded SF/F writer ever, and still writing – and winning, as evidenced by Blackout/All Clear, which won Hugo, Nebula and Locus awards in 2011. A creator of poignant stories, funny, thought-provoking, and moving at the same time. A devout fan of Agatha Christie, a meticulous researcher (bordering on obsessive, and in this case it really is a complement! ;)), an unabashed romantic. And a writer of great prowess, doing with words some amazing things, things that are rarely achieved by anyone else.

You’ve probably already figured out that I really like her books :). Blackout/All Clear is no different; more, it’s everything Connie Willis is known for, only distilled and concentrated.

Continue reading

Vacation

Today no review – I’m on vacation :). Instead, I prepared a short list of recommended summer readings 😉

For when you have lots of time and still some inquisitiveness in you, after frying in the sun and drinking alcoholic beverages all day, or else taking care of overactive children (all in all, highly improbable, but whatever :P):

Robert A. Heinlein, The Moon is a Harsh Mistress (1966) – a classic sf tale, hard sf, with some landmark ideas of Heinlein and judged among his best works. An inexhaustible source of inspiration for literal hordes of writers and a must-read for every sf fan. Warning: demanding!

Heinlein_The Moon

Continue reading

Nagroda Priapa

Nagroda Priapa Czyli dlaczego w fantastyce definicja kobiety wyzwolonej tak często zawiera komponent dzikiego seksu ze wszystkim, co się rusza.

Post Piotrka o Artesii był wprawdzie katalizatorem tego wpisu, ale powyższe pytanie zadaję sobie już od dawna. Fantastyka, jak zresztą i inne gatunki literackie, nie oszukujmy się, pełna jest przedmiotowych ujęć silnych kobiet. Jak to możliwe? Przecież to niemal oksymoron: „silna kobieta” jako przedmiot. Pewnie, jak zwykle, dużo zależy od przyjętej definicji. Kobieta silna wedle mojej definicji powinna mieć kilka bardzo konkretnych cech (kolejność nie ma znaczenia): inteligencję, wewnątrzsterowność, umiejętność podejmowania decyzji (nawet złych), samorządność, odpowiedzialność, zdolność do rozwoju i poznania samej siebie. Czasami do tego może skopać parę tyłków, ale nie jest to warunek konieczny ani tym bardziej wystarczający. Innymi słowy – na tak pojętą “siłę” składają się cechy nie mające absolutnie nic wspólnego z płcią. Płeć nie ma znaczenia – ważna jest osoba.

Tak czy inaczej, to wręcz zaprzeczenie przedmiotowego ujęcia kobiet, w którym traktowane są jako kukiełki rządzone instynktem, popędami i twardą ręką silnego mężczyzny. Problem w tym, że we współczesnej literaturze topos „silnej kobiety” stał się stereotypową formą, czy wręcz foremką, w którą wciska się wszystko: wystarczy, że kobieta jest np. silna fizycznie, była w wojsku, zna sztuki walki, uprawia „trash talk”, albo przynajmniej radośnie, bez zobowiązań i wielkiej wybredności uprawia nieokiełznany seks.  Żeby nie brzmieć jak stara babcia, wspominająca (lepsze) czasy swojej młodości – zdaję sobie sprawę, że przedmiotowe postrzeganie płci żeńskiej istniało w kulturze zapewne od tego samego momentu, w którym pojawił się topos „silnej kobiety”. Czyli od samego początku 🙂 No chyba, że przyjmiemy tę lekko spiskową teorię dziejów, mówiącą, że pierwotne ludy rolnicze jak jeden mąż wyznawały wiarę w Boginię Matkę, i dopiero potem hordy kapłanów monoteistycznych religii osiągnęły paternalistyczną hegemonię kulturową i z sukcesem wymazywały przez wieki wszystkie pozostałości tego kultu…

Continue reading

Connie Willis, Passage (2001)

Connie Willis_2001_PassageConnie Willis jest chyba najbardziej znaną pisarką SF i fantasy, a już na pewno najbardziej utytułowaną i najczęściej nagradzaną – tytuł Wielkiego Mistrza SFWA, jedenaście nagród Hugo, siedem nagród Nebuli, cztery nagrody Locusa to tylko najważniejsze spośród całej masy przyznanych jej nagród, tytułów i nominacji.

Do jej najpopularniejszych dzieł należą książki z cyklu oksfordzkiego, opisujące podróże w czasie: powieści Doomsday Book, To Say Nothing of the Dog, Blackout/All Clear, a także opowiadanie Fire Watch. Książka, o której dziś tu mowa, jest jednak dziełem zupełnie niezależnym od powyższych, mimo że łączy je z nimi bardzo charakterystyczny styl autorki: dowcipny, pełen krótkich, ciętych dialogów, skupiający się na sytuacjach absurdalnych. Passage nie opisuje podróży w czasie – raczej podróże w głąb ludzkiego umysłu, a dokładniej – w głąb tunelu, który rzekomo pojawia się u ludzi w stanie śmierci klinicznej. Tunel ten okazuje się… może nie będę opisywała jednej z dowcipniejszych, a zarazem lekko przerażających niespodzianek tej książki. Zamiast tego powiem, że Passage można byłoby spokojnie określać jako thriller medyczny, gdyby nie – i tu Was zaskoczę – spora dawka SF i fantasy ;). Dostajemy cały zbiór ostatnich słów znanych ludzi, szczegółowy opis najbardziej przerażających historycznych katastrof – od Pompejów po Hindenburga, Titanica i pożar cyrku Hatford, a nawet wielką powódź melasową, która swego czasu zainspirowała chyba również i Pratchetta. Dostajemy również, i to jedna z największych zalet tej książki, bardzo przekonujące wyjaśnienie fenomenu NDE (NearDeathExperience). Nie zdradzę, jakie – ciekawych zachęcam do sięgnięcia po Passage.

Continue reading